Historia króciutka

 
GaleryjKa „OlimpijKa” – historia króciutka
Za datę powstania Galeryjki „Olimpijki” można przyjąć 6 czerwca 1997 roku, bo wówczas na ścianie jednego z łódzkich biur podróży, w podwórku przy ulicy Piotrkowskiej zawisło pierwszych osiem fotografii. W trakcie żartobliwego otwarcia tej miniwystawy powstał projekt stałej współpracy z położonym nieopodal Łódzkim Towarzystwem Fotograficznym, którego ówczesny zarząd chętnie i życzliwie przystał na wspomożenie organizacyjne nowego miejsca popularyzującego fotografię.
W założeniach Galeryjka miała służyć prezentacji prac fotoamatorów, dla których przygotowanie dużej wystawy w Galerii ŁTF stanowi zbyt duży wysiłek tak organizacyjny, jak i finansowy. Ogromną satysfakcją dla kustosza Galeryjki była jednak chęć organizowania wystaw w takiej formie wyrażana przez fotografów znanych i uznanych w łódzkim środowisku. Ten rodzaj działalności zainicjował – nieżyjący już niestety – Grzegorz Kalisiak reportażem spod Ściany Płaczu w Jerozolimie. Była to pierwsza ekspozycja poprzedzona drukowanymi zaproszeniami i plakacikiem, anonsem w prasie itp. Ta forma organizacji utrzymana jest do dziś.
Od tego czasu lista wystawców urosła do stukilkudziesięciu nazwisk, wśród których znajdziemy obok debiutantów również członków Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego, Okręgu Łódzkiego Związku Polskich Artystów Fotografików, czy Okręgu Łódzkiego Związku Polskich Fotografów Przyrody. Gościliśmy młodych zwycięzców konkursu „Łódzka Fotografia Miesiąca” w tym samym miejscu gdzie eksponowane były prace jurorów tego konkursu.
Oczywiście miejsce – biuro podróży – profilowało częściowo tematykę prezentacji, ale obok reportaży ze wszystkich kontynentów nierzadko na ścianach galeryjki wystawiano fotografie niezwiązane z zagranicznymi wyprawami. Nurt regionalizmu był obecny choćby w „Ludziach z ulicy Piotrkowskiej” Piotra Pardusa, klimacie starych młynów znad Grabii („Młyny” Krzysztofa Wojciechowskiego), fotografii prasowej z Bełchatowa, czy wystawce zdjęć z fabryki I. K. Poznańskiego przy ul. Ogrodowej (Piotr Tomczyk – „Umarła fabryka”). Nader sympatyczne były zawsze wystawy „rodzinne” – fotografujących małżeństw, ojca z córką itp.
Informacje o kolejnych planach galeryjki zamieszcza na bieżąco niezawodny „Kalejdoskop”, a czasami także inne media lokalne. Niektóre z ciekawszych wystaw nieco szerzej opisywane były w „Dzienniku Łódzkim/Wiadomościach dnia”. Galeryjkę „Olimpijkę” odwiedzała też kilkakrotnie ekipa TVP3 Łódź. Bywało, iż wernisażowi goście ciasno wypełniali skromną powierzchnię biura, bądź impreza przenosiła się częściowo na podwórze.
W tej galeryjce oprócz zdjęć demonstrowane były także różne przedmioty przywiezione z egzotycznych krajów, a wielu z autorów chętnie i ciekawie o swych przygodach opowiadało. Galeryjka dorobiła się bogatej, stale uzupełnianej kroniki, a także archiwum, które dokumentują wieloletnią działalność opartą wyłącznie na dobrej woli właścicieli biura, władz Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego i zaangażowaniu autorów comiesięcznych wystaw. Wielu z nich, zadowolonych z takiej formy popularyzacji swych zdjęć, chętnie po pewnym czasie wraca z kolejnym projektem. To cieszy, podobnie jak śledzenie z satysfakcją dalszych sukcesów fotograficznych osób, które często swą pierwszą wystawę powierzyły Galeryjce „Olimpijce”.
Od samego początku pracą Galeryjki „Olimpijki” kieruje, czasem też fotografujący, autor powyższego tekstu
Krzysztof Kurowski